reklama
Wiadomości z uniwersum gwiezdnych wojen

Star Wars Episode II - Atak Klonów

Miłośnicy gwiezdnej sagi w Polsce mogą spać spokojnie. Drugą część "Gwiezdnych wojen", a piąty film z serii, można śmiało zaliczyć do udanych. Dla wielu osób będzie to również najlepszy film całego cyklu. 

Ale przed seansem nie byliśmy tak bardzo pewni efektu. W końcu "Mroczne widmo" okazało się filmem nie najlepszym, ujmując to bardzo delikatnie. Dlaczego teraz miałoby być inaczej? Przejdźmy jednak do filmu, bo jak napisałem we wstępie, "Atak klonów" okazał się znakomitą ucztą. 

Wygląda na to, że Lucas i jego zespół bardzo mocno przemyśleli poprzedni film. Wyciągnięte wnioski widać na ekranie przez 142 minuty - ale o tym za chwilę. 

Mam nadzieję, że nie przerazi was to zbytnio, ale Lucas wykorzystał strukturę "Titanica" do budowy swojego filmu. Pomysł Camerona na sukces był genialnie prosty - zrobić film dla wszystkich. I Lucas poszedł tą samą drogą, ponieważ w "Ataku klonów" każdy znajdzie coś dla siebie. Oczywiście najwięcej frajdy będą mieli miłośnicy kina science fiction, no bo wiadomo... gwiezdna saga. 

Mamy więc w "Ataku klonów" wątek miłosny, który spodoba się dziewczynom (Hayden Christensen sprawdza się, a co najważniejsze, to bardzo urodziwy młodzieniec) i chłopcom (coraz ładniejsza i bardziej kobieca Natalie Portman). A jeżeli ktoś w obecnej chwili nie jest zakochany, z pewnością podziwiać będzie wyczyny Ewana McGregora, którego rola nadaje filmowi powagę. 

Lucas odnalazł też sposób na sukces w klasyce kina amerykańskiego. Mam nadzieję, że nie zdradzę za dużo, ale mamy w "Ataku klonów": 

film detektywistyczny - Obi-Wan niczym P. Marlowe prowadzi śledztwo, a wszystko w strugach padającego deszczu, zaułkach ciemnych ulic, podejrzanych knajp i nowych nieznanych miejsc; 
western - pojedynki rewolwerowców (nie tylko na świetlne miecze), ale też ujeżdżanie dzikich zwierząt (tutaj Lucas trochę przesadził, ale... wybaczam); 
melodramat - w dodatku z wątkiem zakazanej miłości; 
film wojenny - atak i walka klonów, wyczyny rycerzy Jedi, a na deser lądujące pojazdy jakby żywcem ściągnięte z "Helikoptera w ogniu", czy jakiegoś filmu o Wietnamie; 
klasyczne kino akcji - myślę tutaj o pościgach, które przypominają te najlepsze sceny z "Bullitta" czy "Francuskiego łącznika"; 
Wielowątkowość to największa zaleta scenariusza. Lucas poszedł na całość, zaryzykował i wygrał. Namnożył postaci, przeróżnych gatunkowo osobników, dobrych i złych. Trzeba byłoby długo analizować, by zgromadzić wszystkie rasy występujące w "Ataku klonów", dlatego z przyjemnością zakupię jakieś kompendium wiedzy o tym filmie. Wielkie brawa dla scenarzystów, że nie pogubili się w opowiadanej przez siebie historii, że potrafili opowiedzieć ją "lekką ręką", z łatwością przenosząc nas z jednego świata do drugiego, gdzie spotykaliśmy inne rasy, klimat, problemy, kolory. 

Spróbuję wymienić naprędce wątki, które przeplatają się w filmie (bez kolejności jakiejkolwiek i z pamięci): 
- miłość Anakina i Amidali, 
- próba zabicia Amidali, 
- śledztwo Obi-Wana, 
- nowy świat Kamino, 
- nowy świat Geonosis, 
- armia klonów - dlaczego, 
- tajemniczy hrabia Dooku, 
- wojna, 
- matka Anakina i powrót na Tatooine, 
- Jango Fett i Boba Fett, 
- wiadomo R2-D2 i C-3PO. 
Co najważniejsze za tymi hasłami kryje się wiele niespodzianek, ciekawostek, zaskakujących nawet dla fanów - ale nie superfanów - zwrotów akcji. Od pierwszej do ostatniej sceny nie sposób oderwać się od ekranu kinowego. Ciągłe gonitwy, pojedynki, bitwy, tajemnice, niesamowite postacie, zaskakujące światy - jest tego bardzo dużo, ale i tak za mało. Będą już klasykami kina: walka dziesiątków rycerzy Jedi i pokaz umiejętności mistrza Yody (moja ulubiona scena w filmie). 

Zalecam też omijanie wszelkich streszczeń filmu i fragmentów scenariusza - ta niewiedza pozwoli znacznie lepiej bawić się podczas oglądania. 
"Mroczne widmo" było filmem kolorowym, zbyt ładnym, zbyt czystym, zbyt chaotycznym (Jar Jar), a przez to sztucznym - zbyt sztucznym. W "Ataku klonów" mamy światy przeróżne. Nie brakuje słońca na ekranie, ale jest to przede wszystkim świat ciemnych barw. Dlatego z przyjemnością patrzy się na Kamino i Geonosis, bo są to światy bardzo odmienne, ale fascynujące i na długo zapadające w pamięć. 
Z pewnością znajdą się malkontenci, dla których wykreowane światy i natłok efektów specjalnych będą trudne do zniesienia i do zaakceptowania. Historia opowiedziana w tym filmie do ambitnych nie należy, ale też cykl ten trudno porównać do kina Bergmana czy Felliniego. Tutaj tego nie ma. Za to widz będzie miał możliwość zakosztowania prawdziwej rozrywki na bardzo wysokim poziomie.

No bo co więcej jest potrzebne, by w kinie przeżywać prawdziwą przygodę przez dwie i pół godziny. Tym razem Lucasowi uwierzyłem i aż drżę na myśl, co też obejrzymy w trzeciej części. Mam takie wrażenie, że co sobie autor wymyśli (i niech to będą nawet najbardziej nierealne pomysły), to zobaczymy na ekranie, a "Atakiem klonów" Lucas otworzył sobie ogromne możliwości. 

Udowodnił też, że w kinie można pokazać już wszystko - w kinie amerykańskim rzecz jasna...

"Dawno, dawno temu w odległej galaktyce..."

Tak właśnie zaczynała się nakręcona najwcześniej, a czwarta chronologicznie część sagi "Gwiezdnych Wojen", zresztą każda następna także. Klasyczna trylogia była wpisana w poetykę komedii antycznej, gdzie w pierwszym akcie mieliśmy przedstawienie bohaterów (Gwiezdne Wojny Nowa Nadzieja - 1977), w drugim postawienie ich w niewiarygodnie trudnych sytuacjach (Imperium Kontratakuje - 1980), a w trzecim wszystko kończyło się dobrze, i wszyscy okazywali się być jedną wielką rodziną (Powrót Jedi - 1983).

Natomiast epizody I-III zostały wpisane od samego początku w poetykę tragedii. W części pierwszej również przedstawiono główne postaci, ale także najważniejsze wątki, takie jak odrodzenie się Sithów, biurokrację i korupcję w Republice, pewną nadpobudliwość Anakina Skywalkera, czy wielkie ambicje senatora Palpatine'a. Niestety w oczach wielu ludzi "Mroczne Widmo" faktycznie było prawdziwą tragedią, lecz w potocznym tego słowa znaczeniu. Epizod I poza przytłaczającymi efektami, sprawiał wrażenie nielogicznego. Z drugiej strony, to właśnie "Mroczne Widmo" zapowiadało się wspaniale, niesamowite zwiastuny, przepiękne plakaty, czy "Duel of the Fates" - jeden z najpiękniejszych utworów na płycie. Wszystko to choć wyglądało wspaniale, jakoś nie współgrało się do końca z resztą. Tak więc cały świat oczekiwał z niecierpliwością ale i dystansem "Ataku klonów". W tym przypadku, zwiastuny zwłaszcza dubbingowany "Forbidden Love" raczej straszyły ludzi w kinach, niż zachęcały do obejrzenia filmu. Plakaty promujące film zostały mocno skrytykowane, a sam tytuł budził kontrowersje.

A więc czego należało spodziewać się po drugim akcie tragedii? Na pewno zagmatwania akcji, na pewno utrudnienia życia bohaterom, na pewno jakichś ich fizycznych i psychicznych zmian. I to wszystko dostaliśmy w "Ataku klonów", ale to dopiero wierzchołek góry lodowej. Epizod drugi jest jednym z najbardziej niesamowitych, wciągających i niewiarygodnych filmów jakie powstały w ciągu ostatnich lat. Jest dopracowany praktycznie pod każdym względem. Technicznie bije wszystko co do tej pory pokazano w kinie, ale o tym później, a scenariusz, to również coś niesamowitego. To właśnie scenariusz jest jednym z największych plusów "Ataku klonów".

Lucas zastosował się do wytycznych samego Alfreda Hitchkocka, i oto film rozpoczyna się drobnym trzęsieniem platformy, a potem atmosfera stopniowo narasta. W scenariuszu od razu widać podział na dwie części, pierwsza to część, kryminalno-sensacyjna, oczywiście z wątkiem miłosnym. Tej części lepiej dokładnie nie znać, albo nawet w ogóle. W przeciwnym razie "Klony" nie będą tak zaskakujące. Druga część to praktycznie cała akcja na Geonosis. Ta część wbija w fotel nawet tych, którzy wiedzą jak mniej więcej ma wyglądać, a głównie dlatego, że po prostu trudno ją w jakikolwiek sposób opisać. Ale warto mimo wszystko wiedzieć, choć trochę o co chodzi w tych klonach. Minęło ponad dziesięć lat od czasu, gdy flota Federacji Handlowej doprowadziła do inwazji na Naboo. Królowa Amidala, po zakończeniu swej kadencji, została członkinią galaktycznego senatu, a w ciężkiej pracy wspiera ją przedstawiciel gungan - reprezentant Jar Jar Binks. Tymczasem dwudziestoletni już Anakin Skywalker, którego karierę bacznie obserwuje sam Najwyższy Kanclerz Palpatine (obiecał mu to pod koniec "Mrocznego Widma" i jak widać jest politykiem dotrzymującym danego słowa, przynajmniej tam gdzie może), szkoli się pod okiem Obi-wana Kenobiego. Nie są to czasy łatwe, Republika przeżarta biurokracją i korupcją, zaczyna się rozpadać. Hrabia Dooku, niegdysiejszy Jedi, który opuścił zakon, staje na czele ruchu separatystycznego, który zagraża jedności galaktyki. W Republice szerzy się terror, pojawia się propozycja stworzenia wielkiej armii Republiki, armii, która z jednej strony pomoże utrzymać pokój, z drugiej najprawdopodobniej zastraszy separatystów. Próbująca powstrzymać tę ustawę z wszystkich sił, senator Padme o mało co nie staje się sama kolejna ofiarą zamachu. Dzięki sugestiom samego Palpatine`a, zostaje jej przyznana ochrona Jedi - Obi-wan i jego uczeń Anakin Skywalker. Jak łatwo się domyśleć, nieudana próba zamachu spowoduje kolejne i już wkrótce Anakin wraz z Padme Amidalą wyruszają na Naboo, gdzie będzie rozkwitał ich romans, a tymczasem Obi-wan spróbuje odkryć kto stoi za tymi tajemniczymi zamachami.

Tu koniecznie trzeba zwrócić uwagę na wątek miłosny, nie przeszkadza on w oglądaniu, filmu, zwłaszcza słysząc piękne utwory jak "Across the Stars" czy "The Meadow Picnic", ale niestety jest trochę jakby naciągany. Z tym, że tak naprawdę nie wiadomo czy jest to wada, czy zaleta. Bo żeby tę miłość w jakiś rozsądny sposób uwiarygodnić, trzeba byłoby pokazać dwa a może nawet trzy razy więcej scen miłosnych. Tylko, że wtedy akcja "Ataku" nie byłaby tak szybka i wciągająca. I właśnie to powoduje, że można bez problemu zaakceptować ten wątek, choć wszystko, jak w całym filmie, dzieje się bardzo szybko, może nawet za szybko. Tempo akcji jest jednym z głównych wyznaczników nowej części.

Bardzo ciekawie prezentuje się postać Anakina. Hayden Christensen musiał pokazać wiarygodnie, jak chłopak pełen serca staja się Darthem Vaderem. W "Ataku klonów" Anakin nie stanie się jeszcze Vaderem, ale uczynił już pewne kroki we "właściwym" kierunku. Anakin jest niecierpliwy, narwany i pewny siebie. Ma olbrzymie umiejętności i wie o tym, przez to staje się arogancki, ale także nieobliczalny, żeby nie powiedzieć niezrównoważony. Młody Skywalker w swoim sercu skrywa silne emocje, takie jak ambicja, ale i miłość do Padme oraz matki. Jedi nie byli szkoleni jak sobie z takimi emocjami radzić, więc choć Obi-wan, który doskonale zna swojego padawana (czyli ucznia), ostrzega radę przed grożącym niebezpieczeństwem, ta jednak zupełnie ignoruje te uwagi. Anakin w wielu miejscach filmu daje upust swojemu narwaniu, a to wyskakuje sobie ze śmigacza, a to bezmyślnie kogoś atakuje, ale z drugiej strony, wciąż stara się być dobry, bo tak jak to mówił Lucas, on w głębi serca zawsze był dobry. W "Ataku klonów" Anakin powoli staje się Vaderem i to nie tylko psychicznie...

Obi-wan McGregora jest niewątpliwie bardziej wyluzowany. Ewan w końcu gra, a nie stroi miny i macha mieczem. Obi-wan jest już mistrzem Jedi, mistrzem, który choć niezależny, jest już uosobieniem spokoju. Widać to np. w klubie Outlander, kiedy to narwany Anakin szuka Zam Wessel, łowczyni nagród, a Obi-wan idzie się spokojnie napić. Zresztą widać, że Kenobi ceni sobie bardziej takie życie, niż zabawę w politykę. Obi-wan ma szerokie znajomości, np. z niejakim Dexterem Jettsterem (świetnie nakreślona postać i doskonale zanimowana), który w znaczący sposób pomaga Obi-wanowi rozwiązać zagadkę zamachu, ale który także niejedno ma na sumieniu. Woli on spotykać się z przestępcami i łotrami, niż z politykami. Ewan jest już także pewniejszy i bardziej radosny w odgrywaniu tej roli, ale to także zasługa roli, widać ewolucję Obi-wana, który w "Mrocznym Widmie" próbował ironizować ("W jednym miałeś rację mistrzu, negocjacje były krótkie"), a Qui-Gon Jinn tylko się uśmiechał. Tutaj Obi-wan znacznie częściej ironizuje, czasami nawet do robota R4 lub do samego siebie, ale najwięcej zabawnych potyczek słownych jest pomiędzy nim, a jego uczniem Anakinem. O ile Qui-Gon Jinn tylko się uśmiechał, to Obi-wan i Anakin w jakiś sposób ze sobą konkurują na riposty, ale obydwu sprawia to niewątpliwą przyjemność. Żeby jednak nie przegiąć postaci, Obi-wan faktycznie od czasu do czasu palnie jakieś głupstwo, jak chociażby w rozmowie z Macem Windu i Yodą pod koniec filmu. Dzięki temu Obi-wan jest naprawdę bardziej ludzki, realny i jest jednym z najciekawszych Jedi, w galaktyce.

Padme Amidala, jest już piękną, dorosłą i dojrzałą kobietą. Natalie Portman jest pociągająca i powabna, i choć sama nie chce angażować się w uczucia, ale nie trudno się dziwić, że Anakin nie mógł się jej oprzeć. Zresztą kto by mógł. Amidala jest bardziej dojrzała, samodzielna, ale i w wielu miejscach podobna do Anakina. Kiedy Obi-wan rozmawia z kapitanem Typho i wyraża obawę o Anakina, kapitan ochrony mówi mu, że Anakin to nic w porównaniu z Padme. Obydwoje są mocno nieprzewidywalni. Minusem jest to, że Padme jest trochę mniej niż jej było w "Mrocznym Widmie".

W "Ataku klonów" obrodziło w czarne charaktery. Wspomniany już w początkowych napisach, charyzmatyczny hrabia Dooku, łączy w sobie cechy demonicznego Jedi, który przeszedł na ciemną stronę Mocy, z atrybutami wielkiego mistrza i mędrca, oraz szlachcica - hrabiego, jaki niewątpliwe był. Christopher Lee może nie osiągnął tu maksimum swych możliwości, ale w porównaniu np. z Sarumanem z "Władcy Pierścieni", w końcu możemy oglądać mistrza. Z innych złych postaci, powraca Nute Gunray, dzielnie trzymający się u sterów Federacji Handlowej. Początkowo wydaje się on być bardziej zahartowany i naprawdę zły, żądny krwi, ale gdy wybucha bitwa, Nute wraz ze swym pomocnikiem uciekają z Geonosis jak najszybciej, ponownie ukazując piękną tchórzliwość Neimoidian. W drugim epizodzie pojawia się wiele ciekawych postaci w Konfederacji Systemów Niepodległych. Poza skrzydlatym Pogglem Mniejszym, najbardziej rzucają się w oczy Wat Tambor (taki w specyficznej zbroi), Shu Mai czy San Hill, wszyscy oczywiście nie wymienieni z imienia i nazwiska, ale ich wygląd naprawdę jest niesamowity. Jednakże chyba największe wrażenie robią łowcy nagród, czyli Zam Wessel no i Jango Fett. Zam prezentuje dobry kunszt łowczyni, ale wkrótce można zobaczyć, że jest ona niczym w porównaniu z prawdziwym mistrzem - Jango Fettem. Fett ma całe mnóstwo technicznych bajerów i gadżetów, jest brutalny, ma chłodny umysł, ale mimo to wciąż jest człowiekiem, pragnącym znaleźć swe miejsce we wszechświecie (lub jak to jest w polskim tłumaczeniu: "każdy orze jak może"), a jednocześnie z całego serca kochającym swego syna. Zresztą młody Boba Fett moim zdaniem jest jedną z najlepiej stworzonych postaci w "Ataku klonów". W końcu to postać ukochana przez fanów, więc Lucas i Hales musieli poświęcić jej mnóstwo czasu.

Wielka walka z udziałem wielu Jedi, była zawsze marzeniem fanów, ale i nie tylko. W "Ataku klonów" w końcu się ono spełniło. Mało tego, lepiej poznajemy cały zakon Jedi, od biblioteki, po szkolenia, ale także i tajne apartamenty. W finalnej bitwie, mamy okazję oglądać wielu Jedi (teoretycznie 200-300) w akcji, z których każdy walczy własnym stylem. Bez wątpienia jeden z najciekawszych sposobów walki, prezentuje Mace Windu, czyli Samuela L. Jackson. Zresztą Jackson w kilku miejscach przypomina twardego bohatera, którego grywał w wielu innych filmach, np. gdy na Geonosis, mówi do hrabiego, że przyjęcie skończone. W tym momencie mamy okazję zaobserwować jak różni są mistrzowie Jedi. Ale to wszystko jest piękne oczywiście do pewnego czasu. Styl walki Windu, swą widowiskowością przyciemnia hrabia Dooku, który wkrótce okazuje się niczym w porównaniu z Yoda. Walczący Yoda to jedna z najbardziej pamiętnych scen "Ataku klonów" i jedna z najbardziej pamiętnych z całej sagi.

To wszystko to zalety scenariusza, ale czy ma on jakieś wady? Niestety tak. Jak już wspomniałem wcześniej wątek miłosny, jest trochę naciągany, bo w sumie jest go mało. Ale w "Ataku klonów" również nie ma miejsca na wiele innych wątków, które wycięto. Hales zapowiadał drugi epizod jako historię miłosną i polityczną, niestety wątek polityczny został tak naprawdę zmarginalizowany. W "Mrocznym Widmie" był on bardzo perfidny, i wielu osobom się nie podobał, szkoda, że tutaj pocięto go aż tak. Niestety nie widać jak Palpatine steruje senatorami i Jedi, co by niewątpliwie dodało uroku filmowi. Brakuje też powiązanej sceny z tym wątkiem, w której wszyscy uznają, że mistrz Sifo-Dyas to Lord Sith zabity ponad 10 lat temu (czyli tak naprawdę Darth Maul). W rezultacie tak na prawdę nie wiadomo z filmu, kto stworzył klony, dopiero pod koniec to wychodzi. Drugą rzeczą na minus to pewne drobne niespójności sagi. Oczywiście pomijam tu wszelkie rzeczy powiedziane np. o Boba Fettcie w książkach czy komiksach, a jedynie o same filmy. Po pierwsze w AOTC pojawiają się parseki (słynne z Nowej Nadziei), tym razem użyte już właściwie. Po drugie mamy dość dziwną niespójność w poetyce reżyserskiej sagi. We wszystkich czterech poprzednich częściach, każda nowa postać była wprowadzona, przez znaną już wcześniej. Czasami było to tak jak w "Nowej Nadziei", że Vader wszedł do sali, gdzie byli wszyscy oficerowie Imperium, a Vader wchodził już po kilku sekundach tej sceny. Tutaj niestety jest scena, choć bardzo ważna w scenariuszu, w której zaburzono tę poetykę. Oto mamy przedstawienie dwojga łowców nagród - Jango Fetta i Zam Wessel. Co prawda trudno sobie wyobrazić by tej sceny nie było, ale można było to jakoś inaczej rozwiązać, np. pokazując przymykającą gdzieś wcześniej Zam Wessel.

Warto poświęcić chwilę muzyce. Tutaj poza nowymi utworami, takimi jak fenomenalny "Across the Stars", który niestety nie pojawia się zbyt często (utwór ten jest stylizowany na utworach z filmów miłosnych z lat 30.-40., kiedy to tylko muzyka mogła emanować erotyką), ale i całą masa innych nowych i starych utworów. W kilku miejscach za bardzo słychać "Mroczne Widmo". Najdziwniejszą rzeczą, ale zauważalną tak naprawdę jedynie przez fanów jest marsz Federacji Handlowej, który pojawia się podczas parady klonów. Nie za bardzo widzę powiązanie, tego motywu akurat z klonami. No cóż niemniej jednak scena ta wygląda imponująco. Poza tym trzeba przyznać, że w filmie pojawia się wiele klasycznych motywów muzycznych. Stworzono zatem kolejny pomost pomiędzy "Mrocznym Widmem", a klasyczną trylogią.

Kolejnym bardzo istotnym elementem filmu są efekty specjalne. Industrial Light and Magic po raz kolejny udowodnił, że nie ma sobie równych. Efekty w "Mrocznym Widmie" czy "Władcy Pierścieni" nie są w stanie konkurować z "Atakiem klonów". Po raz pierwszy nie tylko tworzono nowe światy, jak Kamino czy Geonosis, nie wspominając o kolejnych pięknych obszarach stolicy Republiki - Coruscant, ale tym razem Lucas postanowił także tworzyć komputerowo pogodę, deszcz, mgły, kurz, pył w czasie bitwy, to wszystko nadaje "Atakowi" niewyobrażalnej realności, takiej której nie miał nigdy żaden film (fantastyczny oczywiście) wcześniej. Również generowane komputerowo postaci, takie jak klony, Yoda, Geonosianie czy Kaminoanie, a nawet epizodyczny Jar Jar Binks, są zrobione na bardzo wysokim poziomie. O ile zwiastuny, te internetowe budziły pewne obawy co do jakości tych efektów, o tyle w filmie prezentuje się to znakomicie. Po Yodzie widać proces starzenia się, przez ostatnich dziesięć lat, teraz coraz bardziej przypomina Yodę znanego z klasycznej trylogii. Mało tego Yoda jest bardziej realny niż kiedykolwiek wcześniej, nie chodzi tu tylko o jego miny, czy sposób poruszania się, ale także takie szczegóły jak przypadkowe mrugnięcia okiem. No i oczywiście Yoda w akcji, scena jest po prostu niesamowita.

Można by się zastanawiać czy "Atak klonów" dostanie Oscara za efekty specjalne. No cóż rzeczą wątpliwą jest by do końca roku, ktoś mógł technicznie dorównać ILMowi, ale pamiętajmy, że Oscar za efekty specjalne od lat nie przypada temu filmowi, w którym one są naprawdę najlepiej zrobione, ale temu w którym są najlepiej zastosowane, najlepiej widoczne, rzucają na kolana. W "Ataku klonów" znów tych efektów jest tyle, że trudno stwierdzić co jest prawdziwe a co nie. Niemniej jednak trzymam kciuki.

Również efekty dźwiękowe jak zwykle są na najwyższym poziomie. Jako ciekawostkę można tylko powiedzieć, że to co słyszymy na ekranie ma mało wspólnego z rzeczywistością, bo odgłosy łodzi podwodnej które współtworzą ryk Reeka, czy odgłosy ptaków i żab robiące za dźwięki elementy dźwięków statku Jango Fetta - "Slave I", raczej logicznie nie pasują, ale w filmie tego nie słychać, ba myślę nawet, że to dobrze, iż tak właśnie zrobiono. Teraz każdy próbujący się wgłębić w kulisy powstania filmu, będzie trochę zdziwiony. Kolejną zaleta jest to, że Lucas nie poprawia już głosu Natalie Portman. Należy tu także wspomnieć jeszcze o akcentach i dialektach oraz językach. Jest ich znacznie więcej niż było to w "Mrocznym Widmie". Nie tylko Neimoidianie mówią innym akcentem, niż reszta galaktyki, także i Kaminoanie mają własny specyficzny sposób mówienia, uwarunkowany przez ich budowę ciała. A co do języków, to poza basiciem (czyli angielskim lub polskim w wersji dubbingowanej), pojawia się ich cała masa, z językiem huttów na czele. Wiele nowych postaci, takich jak Shu Mai, Poggle Mniejszy czy Wat Tambor także mówią od czasu do czasu we własnych językach. Język Geonosian jest niesamowicie zrobiony, w ogóle cała ich owadzia kultura robi olbrzymie wrażenie.

Zdjęcia Davida Tattersalla są bardzo klasyczne, nie ulega on popularnym ostatnio pokusom, takim jak np. we "Władcy Pierścieni" szybkich zdjęć i montażu scen batalistycznych, które niestety rozmazują to co jest widoczne na ekranie. Może w kilku miejscach filmu, zlewają się np. światła budynków Coruscant, ale efekt ten jest zamierzony, a same główne pojazdy są bardzo dobrze widoczne. Wszystko to ładnie współgra z koncepcjami artystycznymi i scenografią. "Atak klonów" nie jest już tak kolorowy jak "Mroczne Widmo". Nowe planety - Geonosis czy Kamino są bardziej ciemne, stonowane, Tatooine jest pokazane minimalnie, na Coruscant odkrywamy jej mroczne zakamarki, a więc pozostaje jedynie Naboo, której też nie ma za dużo, i to właśnie ona błyszczy kolorami tęczy. Reszta filmu jest stonowana, ciemniejsza i oddaje mrocznejszy klimat Drugiego Epizodu.

"Atak klonów" miał na celu także zintegrować świat "Mrocznego Widma" z klasyczną trylogią. I niewątpliwie się to udało, pomimo tego, że Lucas nie za bardzo bierze pod uwagę wszystko to, co zostało stworzone w "Gwiezdnych Wojnach" poza filmami, to tu także mamy pewne odniesienia do całego rozszerzonego wszechświata. W czasie filmu pada wiele nazw, znanych fanom "Gwiezdnych Wojen", ale chyba najlepszym przykładem jest stwierdzenie, że mistrz Obi-wan właśnie wrócił z misji na Anision, o której opowiadała książka "The Approaching Storm", mająca niebawem ukazać się również w Polsce. Odniesień i rozszerzeń galaktyki jest znacznie więcej. Oto np. w klubie Outlander, gdzie Obi-wan i Anakin szukają Zam Wessel, możemy przez chwilę zobaczyć relację z różnych dyscyplin sportowych, a wśród nich także i wyścigów podracerów, znanych z "Mrocznego Widma". Reszta to nowe sporty, które były przedstawiane na witrynie internetowej Holonetnews, czyli wieściach z Republiki. Lucas rozszerzając wszechświat nie zapomniał także o scenach wyciętych z klasycznej trylogii, i w scenie w której widzimy po raz pierwszy C-3PO rozmawia on z małym robotem na farmie Larsów. W wyciętej scenie z "Nowej Nadzei" Luke konwersował z tym samym robotem, a kiedy on się przypadkiem już zepsuł, to dopiero wtedy Larsowie postanawiają kupić nowego. Scena ta z pewnością nie jest do zauważanie przez niefanów, ale w końcu to dzięki fanom legenda trwa. Reszta odbiorów znajdzie bardziej widoczne aluzje, np. gdy Obi-wan przewiduje, że Anakin kiedyś przyniesie mu śmierć.

W "Ataku klonów" oczywiście nie zabrakło klasycznych kwestii gwiezdno-wojennych, takich jak "Niech Moc będzie z Tobą", ale i "Mam złe przeczucie", które to zdanie pada tym razem z ust Anakina. Innym powiązaniem jest użycie sztuczki umysłowej Jedi, i wychodzi na to, że sztuczka ta udaje się tylko Obi-wanowi (jak w Nowej Nadziei), bo ani Lukowi (w Powrocie Jedi), ani Qui-Gonowi (w Mrocznym Widmie), to nie wyszło. Ale najpiękniejszym powiązaniem i tak jest "Gwiazda Śmierci". Ale to już trzeba zobaczyć.

Mniej widocznymi aluzjami są wystąpienia np. Ahmeda Besta (aktor udzielający głosu Binksowi), Anthony`ego Danielsa (C-3PO) czy córki Lucasa, ale także rycerza Jedi przypominającego kaczora Howarda (aluzja do innego filmu George`a) oraz kilku Jedi występujących w książkach i komiksach.

Rozszerzając wszechświat, Lucas chciał pokazać także i jego ciemne strony, nowe postaci jak Dexter Jettster, sympatyczny były kryminalista i przyjaciel Obi-wana, czy handlarz śmiercionośnymi narkotykami Elian. Reżyser i scenarzysta w jednym nie zapomina o pewnym moralizatorstwie, jakie zawsze istniało w "Gwiezdnych Wojnach" i robi to w znakomity sposób. Obi-wan nie ma nic przeciw piciu drinków, ale w perfekcyjny sposób załatwia handlarza narkotykami zwanymi igiełkami śmierci.

Na koniec trzeba odpowiedzieć na pytanie, czy "Atak klonów" jest lepszy od "Mrocznego Widma"? No cóż jak ktoś ubóstwiał Jar Jara, podobały mu się sceny w senacie, oraz kolorowa, acz płytka komiksowość nie tylko "Mrocznego Widma", ale i "Powrotu Jedi", to niestety może być trochę zawiedziony. "Atak klonów" to film zdecydowanie cięższy, ale w żadnym wypadku nie zapominający o tym, że film ma bawić, ma wciągać, wbijać w fotel. To wszystko powoduje, że to chyba na "Atak klonów" czekały miliony ludzi na całym świecie, a nie na "Mroczne Widmo". Drugi Epizod jest zdecydowanie najdłuższy z całej sagi, ale i tak sprawia wrażenie za krótkiego. Wiele wątków (w tym miłosny), zostało potraktowanych trochę pobieżnie, ale niestety nie dało się tego zmieścić w tym filmie. Być może gdyby "Atak klonów" trwał 5-6 godzin, wszyscy byliby zadowoleni. Teraz trudno sobie wyobrazić, by można było coś jeszcze wyciąć z filmu. W porównaniu z "Imperium kontratakuje", "Atak" ma o wiele lepiej przeprowadzoną bitwę, ale to wciąż film Kershnera jest cięższy i mroczniejszy. Najgorzej "Atak" porównać z "Nową Nadzieją", głównie dlatego, że jest to zupełnie inny film, myślę, że na to pytanie każdy będzie musiał odpowiedzieć sobie samemu.

Trzeba jednak przyznać, że "Atak klonów" powinien bardzo spodobać się wszystkim którzy nie są za bardzo obeznani z poprzednimi częściami (późniejszymi chronologicznie też), głównie dlatego, że jak żaden film w sadze trzyma w napięciu i niepewności. Naprawdę lepiej nie znać jego fabuły przed pierwszym obejrzeniem. Ale nawet jeśli ktoś znał ją prawie na pamięć (vide autor recenzji), to i tak sekwencja na Geonosis robi piorunujące wrażenie. Lucas trochę odpuścił swoim pomysłom, przestał powtarzać schemat "Powrotu Jedi", ale także zauważył co w ostatnich latach podoba się publiczności, stąd można tam znaleźć pewne, acz drobne podobieństwa do "Titanica" czy "Gladiatora". Niemniej jednak, "Atak klonów" to chyba obowiązkowa pozycja dla każdego kinomana, nie tylko tych siedzących w fantastyce i SF, ale także dla miłośników westernu (Jango Fett), filmu wojennego (bitwa na Geonosis), przygodowego (całość), romansu (wątek miłosny) czy kryminału, no i oczywiście klasycznego filmu sensacyjnego z wspaniałymi pościgami. Lucas odwołał się w wielu miejscach do klasyki kina, chociażby samym utworem "Across the Stars", który doskonale wpasowuje się w "Atak", lecz sam sprawia wrażenie jakby był z innego filmu, bardzo starego filmu.

Drugi Epizod to film, który trzeba zobaczyć koniecznie, a w dodatku koniecznie w kinie, bo straci on bardzo dużo na małym ekranie. Lucas pokazał, że jednak umie reżyserować, a także zapowiada się niesamowicie ciężka cześć III, a na myśl o niej już mi ciarki przechodzą. "Atak" rzuca na kolana i z wielką przyjemnością zostałoby się na następny seans. "Atak" to tryumfalny powrót Lucasa, tryumfalny powrót kina wielkiej przygody, teraz z niecierpliwością czekam nie tylko na trzecią część "Gwiezdnych Wojen", ale także i na dalsze filmy Lucasa, w tym czwartego Indianę Jonesa. Ale póki co musimy się nacieszyć "Atakiem" i naprawdę jest czym się cieszyć... Wojna klonów się rozpoczęła!!!

Zapraszamy do obejrzenia galerii z filmu i filmów związanych z Episodem II.

SW Ep II - zwiastun SW Ep II - zwiastun 2 SW Ep II - zwiastun 3

Musisz się zalogować aby oceniać

ocena 5 +

<
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190
>

Reklama

Komentarze

Ładuję komentarze

Blackman poza LA
Trzynaście lat trwała kariera Hadena Blackmana w LucasArts. Znany jest nam między...

WięcejCiekawostki 2010/07/30

Clone Trooper
Clone Trooper od Sideshow Collectibles rozpoczął swoje natarcie na światowy rynek....

WięcejFigurki 2010/07/30

Nowości od Sideshow
Kolejne ciekawe informacje dla kolekcjonerów i fanów firmy Sideshow...

WięcejCiekawostki 2010/07/30

Han Solo i dywan
Han Solo trafił do naszych domów byśmy mogli go podeptać. A dlaczego...

WięcejCiekawostki 2010/07/29

TCW 2.17 - Łowcy nagród
A dziś czeka nas kolejna premiera z serii The Clone Wars. O godzinie 19.00 na polskim...

WięcejFilmy 2010/07/29

Invasion nr 8
To już ósmy zeszyt coraz bardziej popularnej serii "Invasion". Komiks...

WięcejKomiks 2010/07/29

Dziedzictwo przesunięte
Dark Horse znane nam wydawnictwo, które zajmuje się wydawaniem...

WięcejKomiks 2010/07/29

TFU II: Więcej informacji
Ruszyła już nowa strona gry Star Wars: The Force Unleashed. Do niedawna mogliśmy...

Więcejgry 2010/07/29

TOR: Beta testy
Kolejne filmy z beta testów gry Star Wars: The Old Republic. Żródło...

Więcejgry 2010/07/28

TFU II: Boba Fett
Jak donosi Haden Blackman w rozmowie z redakcją USA Today, Boba Fett odegra kluczowa...

Więcejgry 2010/07/28

Błędny Rycerz
A tak wygląda okładka nowej książki z cyklu Star Wars o tytule Knight Errant....

WięcejKsiążki 2010/07/28

The Will of Darth Vader TPB
W Stanach zjednoczonych pojawił się już czwarty odcinek serii Star Wars...

WięcejKomiks 2010/07/28

Star Wars Insider nr 119
Oficjalna strona StarWars.com zapowiada kolejny numer dwumiesięcznika Star Wars...

WięcejInsider 2010/07/28

SW: Trench Run 2.0
Kolejna aktualizacja gry na iPhona "Trench Run". Nowa wersja gry została wydana dla...

WięcejCiekawostki 2010/07/28

TCW: Zwiastun 3 sezonu
Kolejny nowy zwiastun trzeciego sezonu The Clone Wars. Serdecznie zapraszamy....

WięcejFilmy 2010/07/28

Vader okrada bank
22 lipca 2010 roku Darth Vader przeniósł się w czasie i wylądował...

WięcejCiekawostki 2010/07/28

Wojny Klonów w Anglii
Wydawnictwo Titan Magazin atakuje z kolejnym numerem miesięcznika Star Wars: The...

WięcejCiekawostki 2010/07/28

Koniec z Komandosami Republiki
Komandosi Republiki, książka która pozwoliły przenieść się w czasy wojen...

WięcejKsiążki 2010/07/28

StarForce 2010
StarForce 2010   StarForce 2010 jest ogólnopolskim Zlotem...

WięcejSpotkania_Fanów 2010/07/28

Rodzina Fettów
Firma Medicon nawiązała współpracę z Sideshow Collectibles i wprowadzi do...

WięcejFigurki 2010/07/19

TOR: Muzyka
Ach jak pięknie brzmią te dźwięki. Film poniżej prezentuje proces tworzenia...

Więcejgry 2010/07/17

SW Komiks nr 7/2010
Już jest, w kioskach, kolejny numer Star Wars Komiks. To w tym roku 7 wydanie. A co...

WięcejKomiks 2010/07/17

TOR: Blood of the Empire nr 7
Już jest kolejna cześć komiksu online osadzona w realiach Star Wars: The Old...

WięcejKomiks 2010/07/17

Interaktywnie z ... na...
AVANGARDA 6 jest szóstą edycją ogólnopolskiego konwentu...

WięcejSpotkania_Fanów 2010/07/15

TOR i gadżety
Już zaczęła się akcja, która ma wypromować jeszcze lepiej nową grę Star...

Więcejgry 2010/07/15

TCW 2.15 - Zbrodnia w senacie
Gwiezdne wojny: Wojny klonów Star Wars: The Clone Wars Zbrodnia w...

WięcejFilmy 2010/07/14

Robot Chicken: Star Wars...
Już w grudniu możemy oczekiwać kolejnej pełnometrażowej części filmu Robot...

WięcejFilmy 2010/07/14

Reklama

Zobacz najnowsze filmy

Play!
Casting do Star Wars
Jak Fisher zdobyła rolę...
Play!
TOR - PL - reportaż
Reportaż z polskimi napisami
Play!
SW-TOR prezentacja na E3 2009
Prezentacja The Old...
Play!
Ślub Fanów Star Wars
Jak może wyglądać ślub...
Play!
taniec z Star Wars 2009
Tegoroczna odsłona...
Play!
Darth Jackson
A o to film instruktażowy...
Play!
Star Wars kontra Star Trek
No to już trzeba obejrzeć!!!
Play!
x-wing 3D
Krok po kroku tworzymy X-Winga
Play!
Zza kulis IV V i VI episodu
Podgląd jak powstawały...
Play!
Chad Vader - Sezon 2 odcinek 3
Ciekawostka. Nie polecamy...
Play!
Play!
Prima Aprillis Poznańskiej TVP3
Kolejny Episod SW kręcony...
Play!
STAR WARS w hipermakecie
Dawno dawno temu w...

Posłuchaj najnowszych podcastów

Partnerzy serwisu

baner magazynu o gwiezdnnych wojnach eSWm.pl superserie Hachette Livre Polska Hasbro zabawki Egmont gildia Galaxy Kits

Panel Użytkownika




Zarejestruj się Zapomniałem hasła ?

Ostatnio dodane

Partnerzy serwisu

Najpopularniejsze

Ostatnie komentarze

dark side Zone2010-07-27 12:15:45

już niedługo
Komentuj @ /news/show/2183

dark side ZmoraMocy2010-07-24 08:52:01

Taa a kiedy będzie wreszcie ta gra?
Komentuj @ /news/show/2183

dark side ZmoraMocy2010-07-24 08:48:45

Wiecie co jest najciekawsze? Że do KoToR 2 te kody też działają:)
Komentuj @ /game/show/34

dark side ZmoraMocy2010-07-24 08:43:39

Noo morze być nawet fajne:)
Komentuj @ /page/show/464

dark side ZmoraMocy2010-07-24 08:39:28

heh
Komentuj @ /news/show/2162

Reklama

chilishop.pl

Sfera science fiction and fantasy


powered by RockCMS © design by Voo Yo
LS:2010  DS:2152  NS:784