Gwiezdne Wojny: Część VI - Powrót JediKolejna część wielkiej Gwiezdnej Sagi. Imperium ponownie rośnie w siły. Budowa Drugiej Gwiadzy Śmierci zbliża się ku końcowi. Rebelianci również nie próżnują. Luke Skywalker, Leia, Lando Calrissian i Chewie udają się na pustynną Tatooine, aby uwolnić Hana Solo z rąk Jabby Hutta. Ich misja kończy się sukcesem. Rebelianci chcąc jak najszybciej zakończyć rządy Imperatora, zamierzają nie dopuścić do ukończenia budowy Gwiazdy Śmierci. Dzielą się na dwa oddziały - jeden będzie przeprowadzał akcję dywersyjną na księżycu Endor, a drugi zaatakuje bezpośrednio bazę Imperium. Luke udaje się z Rebeliantami lecącymi na Endor. Przeczuwa, że jego przeznaczeniem jest ponowne zmierzenie się Vaderem. W międzyczasie dowiaduje się, że ma siostrę...
I oto wielka gwiezdna saga dobiegła końca. Miliony widzów na całym świecie wreszcie doczekały się zwieńczenie kultowych od samego początku przygód Luke'a i jego przyjaciół. Co prawda wszystko, co najważniejsze dla serii zostało pokazane w dwóch poprzednich częściach, ale w "Powrocie Jedi" są sceny do których można wracać: atak na drugą Gwiazdę Śmierci z fantastycznymi sekwencjami lotniczymi, parę genialnych wypowiedzi Obi-Wana, tytułowy powrót Jedi i oczywiście... Imperator. Tak, tak, owiany tajemnicą mistrz Vadera trzyma w zasadzie całą tę część. I choć zwiastowany Marszem Imperialnym pojawia się już na samym początku filmu, to jednak do historii przeszła ostatnia jego sekwencja, kuszenie Luke'a, któryż bowiem fan sagi z rozrzewnieniem nie wspomina sceny, kiedy usłyszał legendarne "I can feeel your anger", "So be it, Jedi" czy "Your almost mine". Scena ta jest wręcz tak dobra, że od jej powstania dziesiątki twórców próbują uzyskać podobnie dramatyczną końcówkę. Czasami wychodzi z tego coś interesującego (jak w "Adwokacie Diabła", ach ten Al), a czasami kompletnie beznadziejnego (jak W "Herosach"), ale żeby komuś udało się powtórzyć taką przewrotność oferty jak w tym filmie, jeszcze nie widziałem.

Wracając jednak do samego filmu. Po ucieczce z Bespin Luke wraca na Dagobah, żeby kontynuować trening, mistrz Yoda jednak umiera, a chłopak nie potrzebuje więcej nauki. Jest to o tyle dobre, że Imperium nie odpuszcza. W tajemnicy buduje drugą Gwiazdę Śmierci, którą rebelianci zamierzają oczywiście zniszczyć, tym bardziej że na inspekcję przyjechał osobiście Jego Dostojność (Impi oczywiście). Han z towarzyszami ma wyłączyć osłony, podczas gdy Luke stoczy pojedynek z Palpatinem. Dobrze się może o tym mówi, ale momentami w porównaniu z poprzednimi częściami "nic" się nie dzieje, a akcja przyspiesza na poważnie dopiero w drugiej połowie filmu. Tym niemniej bardzo przyjemnie ogląda się Luke'a wykorzystującego już nauki Jedi i do tego wyglądającego wreszcie jak poważny facet, a Ewoki mogą trochę irytować, ale są przyjemnie miłe w porównaniu z niewiarygodnie ciężkim "Imperium kontratakuje".
No i wreszcie końcowe starcie. Choć w trakcie filmu trochę za dużo mówi się o starciu Luke - Vader, to jednak robi ono wrażenie, a kiedy pierwszy raz widziałem jak obrywa Darth to po prostu skakałem ze szczęścia. Jak się okazuje niesłusznie, Luke nie uległ Imperatorowi i zrezygnował z walki, a wiara w tkwiące w Vaderze resztki człowieka okazała się tak silna, że ten potrafił się jeszcze zdobyć na ostatnie ludzkie gesty.
Dość długo można by mówić dlaczego tę część uważa się za najgorszą, że napięcie nie to, że Ewoki, że mało takich postaci jak Imperator (na samo wspomnienie jego tortur długo może przechodzić dreszcz), ale ja chciałbym powiedzieć o czymś innym. Drogie dzieci, dawno, dawno temu, w bardziej cywilizowanych czasach ducha Vadera grał niejaki Sebastian Shaw i choć był to stary pomarszczony białas, to miliony fanów kochały tego starego, pomarszczonego białasa, tym bardziej że scena powrotu Jedi jest być może najlepsza w całym filmie. Jakiż szok więc przeżyłem, kiedy okazało się, że Lucas postanowił wymienić go na jakieś dzieciaka. Lucas, czy ciebie Ciemna Strona opętała, czy fani już się dla ciebie nie liczą, Jedi w sercu nie masz czy co? Może fabularnie da się to jeszcze wytłumaczyć, ale emocjonalnie już nie. Zdradziłeś fanów Lucas, i parafrazując Dartha: "apology not accepted".
| SW ep VI - zwiastun 1 |
Musisz się zalogować aby oceniać
Sgt.Rock772010-03-09 10:42:00
space ginger beers:DD
Komentuj @ /page/show/371
Sgt.Rock772010-03-09 10:40:48
przygladalem sie pozycji 10.1....to nie glowa Bitha,ale-dwoch calujacych sie Bithow(fuuuuuuuj)
Komentuj @ /page/show/371
Sgt.Rock772010-03-07 15:33:02
O Polsce zapomnieli.Teraz trzeba bedzie do krzyzakow jechac,bo najblizej:(
Komentuj @ /news/show/1827
Sgt.Rock772010-03-06 14:40:09
Czemu ostatnia?Aaaaaaaaaa-2012 to koniec swiata:D
Komentuj @ /news/show/1824
powered by RockCMS © design by Voo Yo
LS:1367 DS:1301 NS:523
dla mnie ten opis jest super. Dooku był, nawet fajny.
Komentuj @ /page/show/85