Gwiezdne Wojny: Część V - Imperium kontratakujeInformacje
Reżyseria: Irvin Kershner
Scenariusz: George Lucas (historia), Lawrence Kasdan
Premiera:
1987-04-04 (Polska)
1980-05-21 (Świat)
2000-11-22 (Polska DVD)
Gatunek:
Sci-Fi / Fantasy / Przygodowy / Akcja
Opis filmu
Nadeszły mroczne czasy dla Rebelii. Po niszczycielskim ataku na bazę na zimowej planecie Hoth, ścigani przez Imperium Rebelianci rozdzielają się. Luke Skywalker rusza na poszukiwania tajemniczego Mistrza Jedi - Yody na bagnistej planecie Dagobah. W tym czasie Han Solo i Księżniczka Leia wymykają się gwiezdnej flocie Imperium i trafiają do Bespin - pięknego Miasta w Chmurach. Starając się przeciągnąć Luke'a na ciemną stronę, Darth Vader zapędza go w pułapkę. Podczas pojedynku na miecze świetlne z Lordem Sithem, Luke poznaje straszliwą prawdę o swym dziedzictwie. (opis dystrybutora)
Obsada:
Mark Hamill ... Luke Skywalker
Harrison Ford ... Han Solo
Carrie Fisher ... Księżniczka Leia
Billy Dee Williams ... Lando Calrissian
Anthony Daniels ... C-3PO
David Prowse ... Darth Vader
Peter Mayhew ... Chewbacca
Kenny Baker ... R2-D2
The force is with you, young Skywalker, but you are not a Jedi yet
Muszę szczerze się przyznać, że wyżej wymienione zdanie (wypowiedziane przez Dartha Vadera) zalicza się do jednych z moich ulubionych monologów filmowych. Racjonalny powód? Przede wszystkim genialnie wprowadza do jednej z najmroczniejszych scen, jakie kiedykolwiek widziałem - walki Vadera z Skywalkerem. Mroczny klimat, ciemne i ciasne pomieszczenia, świetna muzyka Williamsa, mistrzowskie dialogi, a do tego postać Dartha pojawiająca się z ciemności. Czy trzeba czegoś więcej?
Kiedy do kin w 1977 roku wchodziła "Nowa Nadzieja" można powiedzieć, iż nikt nie spodziewał się tak wielkiego sukcesu. Widzowie zakochali się w przygodach dzielnego Luke'a Skywalkera, porywczego Hana Solo i pięknej Księżniczki Lei. Dlaczego aż tak? Ano dlatego, ponieważ wcześniej nikt nie odważył się zrobić dobrego, z wykorzystaniem świetnych efektów specjalnych, epickiego Sci-Fi (oprócz Stanleya Kubricka i jego genialnej "Odysei", która - nomen omen - zainspirowała Lucasa do stworzenia "Star Wars"). Dawno, dawno temu w odległej galaktyce (czyli przed rokiem 1968 r. - premiera "Odysei 2001") film science fiction kojarzył się widzom bardziej z kiczowatymi potworami, wampirami czy może statkami na kultowych już sznurkach. Dopiero "2001: Odyseja Kosmiczna" odrodziła ten gatunek na nowo. Świetnie zastosowane efekty specjalne (genialne modele statków) oraz scenariusz, który stał się filozoficzną rozprawką o człowieku, jego ewolucji, marzeniach, słabościach a także o nieskończonym i pięknym wszechświecie. Wracając do głównego tematu, powiem szczerze, po obejrzeniu "Nowej Nadziei" myślałem (jak to zwykle bywa z sequelami), że im dalsza część tym będzie gorzej. Jednak myliłem się, i to jak…
W 1980 roku weszła kolejna część "Gwiezdnych Wojen" - "Imperium Kontratakuje". Kolejne miliony widzów w kinach i można powiedzieć z czystym sumieniem kolejne miliony... oczarowane wielkością "Gwiezdnych Wojen". Tak samo było ze mną. Po obejrzeniu filmu byłem wręcz w tzw. amoku po filmowym Przez kolejne dni nie myślałem o niczym innym tylko o Luke'u, Hanie Solo, Księżniczce Lei, Darthu Vaderze, statkach, mieczach świetlnych etc, etc. Co do ogólnej oceny też nie miałem najmniejszych wątpliwości: Arcydzieło, najlepszy film science-fiction, jaki kiedykolwiek nakręcono. Dlaczego przewyższył on w moim mniemaniu poprzednią część?
Fabuła. Może właśnie pokrótce o niej. Luke Skywalker przebywa wraz z Rebeliantami na mroźnej planecie Hoth. Po wyniszczającym ataku Imperium, nasi bohaterowie muszą się rozdzielić: Han Solo i Księżniczka Leia trafiają do pięknego miasta w chmurach, zaś Skywalker trafia na bagnistą planetę Dagobah, gdzie mistrz Jedi, Yoda przygotuje go do walki z Darthem Vaderem, który jest… Przede wszystkim można powiedzieć, że jak pierwsza część gwiezdnej trylogii miała wprowadzić widza do niesamowitego świata "Star Wars", tak druga część miała stać się na dobrą sprawę filmem wielowątkowym, w którym ze względu na historię opowiedzianą w filmie, coś się będzie działo. Nie twierdzę że "Nowa Nadzieja" to film tylko i wyłącznie przegadany. Nie, nie i jeszcze raz nie. Po prostu w "Imperium kontratakuje" działo się zdecydowanie więcej. Widzimy to od razu w pierwszych 30 minutach: zaginięcie Luke'a czy "śnieżna" bitwa na planecie Hoth. Powiem krótko: film w reżyserii Kershnera jest zrobiony tak, abyś widzu drogi się nie nudził.
Następnie gra aktorska. Przede wszystkim poprawił się nam Mark Hamill, który zagrał w moim mniemaniu lepiej niż w pierwszej części. Harrison Ford i Carrie Fisher wypadli bardzo dobrze tak jak w "Nowej Nadziei". Dobrze zagrał również Billy Dee Williams wcielający się w postać Lando. Oczywiście fenomenalny Darth Vader (wydaje się ze jeszcze mroczniejszy niż w jedynce, a to za sprawą genialnego "Imperial March" Williamsa), C3PO oraz R2-D2. Można powiedzieć, że aktorstwo ludzi, jak i tych przebranych za robotów stoi na wysokim poziomie.
Efekty specjalne. Jak powszechnie wiadomo wielki sukces kinowy "Nowej Nadziei" oznaczał również duży sukces kasowy. No i twórcy nie poskąpili pieniędzy na "Imperium kontratakuje" . Jeszcze lepsze modele statków, kilka nowych pomysłów, (exemplum roboty z początkowej bitwy), bardzo dobrze zrobiony (wbrew jego plastycznemu wyglądowi) Yoda. Chyba wolę takiego zielonego mistrza Jedi aniżeli tego komputerowego. Warto zwrócić uwagę na genialne wykonanie miasta w Chmurach - Bespin.
No i chyba najważniejszy punkt a zarazem ostatni - muzyka. Coś niesamowitego. Film może zasługiwać nawet na miano opery sci-fi za sprawą tak genialnych kawałków "Imperial March", "The Battle of Hoth" oraz niezapomnianego tematu tytułowego. Panie Williams, oklaski na stojąco. Moment, w którym z Bespin odlatuje statek z Leią i Lando na pokładzie - strzały z pistolecików laserowych, które trafiają w statek, idealnie współgrają z muzyką Williamsa. No i jeszcze ta muzyka w finałowej scenie… Można by o niej powiedzieć: "Impressive. Most Impressive".
Podsumowując, "Imperium kontratakuje" to najlepszy film z sagi "Gwiezdnych wojen". Niesamowita opera science-fiction o jeszcze lepszych efektach, lepszej grze aktorskiej oraz lepszej muzyce aniżeli "Nowa Nadzieja". To niesamowite dzieło mogę polecić każdemu z czystym sumieniem.
Zapraszamy do obejrzenia galerii oraz materiałów filmowych
| SW ep V - zwiastun 1 |
SW ep V - zwiastun 2 | SW ep V - zwiastun 3 | SW ep V - zwiastun 4 |
Musisz się zalogować aby oceniać
Sgt.Rock772010-03-09 10:42:00
space ginger beers:DD
Komentuj @ /page/show/371
Sgt.Rock772010-03-09 10:40:48
przygladalem sie pozycji 10.1....to nie glowa Bitha,ale-dwoch calujacych sie Bithow(fuuuuuuuj)
Komentuj @ /page/show/371
Sgt.Rock772010-03-07 15:33:02
O Polsce zapomnieli.Teraz trzeba bedzie do krzyzakow jechac,bo najblizej:(
Komentuj @ /news/show/1827
Sgt.Rock772010-03-06 14:40:09
Czemu ostatnia?Aaaaaaaaaa-2012 to koniec swiata:D
Komentuj @ /news/show/1824
powered by RockCMS © design by Voo Yo
LS:1373 DS:1309 NS:530
dla mnie ten opis jest super. Dooku był, nawet fajny.
Komentuj @ /page/show/85